musiq
 

Sticky Fingers

 
Data wydania Nośnik/ilość numer EAN Typ Czas trwania Wytwórnia Gatunek
1971-04-23 CD / 1 szt. brak danych Album 46:05 brak danych rock
 
RECENZJE
 
 
LISTA UTWORÓW
1. Brown Sugar 03:49    
2. Sway 03:50    
3. Wild Horses 05:42    
4. Can't You Hear Me Knocking [Pleading Declaration of Love/Lust] 07:14    
5. You Gotta Move 02:33    
6. Bitch 03:35    
7. I Got the Blues 03:52    
8. Sister Morphine 05:31    
9. Dead Flowers 04:04    
10. Moonlight Mile 05:55    
 
PÓŹNIEJSZE WYDANIA TEGO PRODUKTU
Data wydania Nośnik Wytwórnia Numer EAN  
1994 CD / 1 szt. Pomaton EMI 0724383952526  
 
 
WASZYM ZDANIEM
2 komentarze
Autor:
Krzysztof Płatek [2005-08-21] "Sticky Fingers" Stonesów to arcydzieło. Słucham tej płyty nieprzerwanie od momentu, gdy się ukazała (kwiecień 1971). Oczywiście słucham edycji winylowej i to z pierwszego "tłoczenia" (z płytami jak z olejem, tylko pierwsze tłoczenie ma naprawdę wartość i z winem - tylko stare. Kiedyś pomyslałem, że gdyby mi dano do wyboru tylko jedną płytę z całej historii rocka, to wybrałbym właśnie tę. Dalej trzymam się tamtej myśli. Ta płyta jest esencją nie tylko tego, co najlepsze u Stonesów, ona jest tym, co w prawdziwym rocku najszlachetniejsze. Nie ma tu żadnej popeliny elektronicznej, żadnego udawania, jest blues, rock i rock'n'roll. W czasie, gdy płyta ujrzała światło dzienne, Beatlesi należeli już do historii, na muzycznej arenie pozostali Stonesi, wreszcie nie musieli się z nikim ścigać. Wreszcie zrobili płytę bez presji, że trzeba komukolwiek cokolwiek udowadniać. No i zrobili "Sticky Fingers". Andy Warhol zaprojektował kapitalną i oczywiście bulwersującą okładkę z dżinsami i zamkiem, który rozsuwał się w pierwszych wydaniach płyty winylowej. Można było sobie nawet zajrzeć do środka tych dżinsów i trochę pogmerać w środeczku. Była to pierwsza płyta długogrająca zespołu wydana przez ich własną wytwórnię Rolling Stones Records, której logo stanowił sławny wywalony język. Nigdy wcześniej rock'n'roll nie był tak dojrzały, nie ukazał tylu barw, nigdy wcześniej nikt nie zagrał tak krystalicznego bluesa jak w "Wild Horses", gdzie gitara M. Taylora płacze po santanowsku, ale zachowuje własne brzmienie. A takiego czadu jak w "Can't you hear me knocking" nie słyszałem nigdy wcześniej. Rock stał się znacznie inteligentniejszy niżeli do tej pory. Zaczął urastać do rangi sztuki. Nie ma na tym krążku dwóch podobnych utworów, każdy jest utrzymany w innym stylu, a jednocześnie poszczególne piosenki nie kłóca się z sobą, wręcz dopełniają poprzedniego dzieła. To trochę tak, jakby Stonesi chcieli każdym kolejnym kawałkiem z tej płyty udowodnić, że można jeszcze więcej, że można dalej. Mój Boże - w finale longplaya zainstalowali na wieki "Moonlight Mile" - nieco orientalne cudeńko z bluesowym klimatem, które mogłoby nie mieć końca. Włączanie na gramofonie czy kompakcie czegokolwiek po "Sticky Fingers" nie ma sensu, trzeba odczekać, nic bowiem nie dorównuje czarowi płyty absolutnej. K.P.
Andrzej Wyrwiński [2005-03-29] płytka z 1972, podobno należy do ścisłej czołówki, słuchałem bo sie edukuje ostatnio muzycznie i mialem weekend z rolling stones. Cóż nie wydala sie tak interesujaca jak beggars banquet, moze za mało tu tego lekkiego nieporzadku który nadaje szorstkosci ale tez i szlachetnosci płycie. Jak zawsze dobry Jagger (na tej płycie miał miec chrypke - i ma )i to za co ja lubie rolling stones najbardziej - czyli ........... perkusja moi drodzy. Przejsciowki w wild horses pyszne jak mało co (dodam za nie gram na tym instrumencie). Dla niewtajemniczonych z 60' i 70': najpierw koniecznie zapoznac sie z beggars banguet a potem słuchac Sticky Fingers i juz mozna ciekawymi sopostrzezeniamio o kamieniach mozna rzucac przed znajomymi ;)
Komu sie podobały odkonania anglików z lat 90 - ta płyta ma male szanse na to zeby ukrasc wam dusze (a szkoda)
a tak wogole jakby ktos mial cos naprawde ciekawego do powiedzenia o Rolling Stones to prosze na wahadlo@interia.pl
pozdro666
 
 
 
musiq.pl
 © 2003-2008   Zastrzeżenia Prawne   Linki